więc kontynuując wątek z dwudziestego trzeciego, to:

nie mogę, bo [w końcu codziennie przez wiele godzin pracuję poza domem. albo stoję
w korkach] bo —
potrzeba urlopowania się od rodziny zero w skali od zero do tysiąc.
i gites.

nawet, jeżeli topografia wszystkich nowych miejsc jest teraz najpierw topografią placów zabaw i place zabaw mamy zawsze w pierwszej kolejności a później resztę, bo tylko wtedy jest szansa, że wszyscy będą zadowoleni [to jest - głównie ci mniejsi, niż metr 20], ale czy ostatecznie nie chodzi o to, żeby wszyscy byli zadowoleni.

no i nawet jeżeli nie pojedziemy teraz do chin, to przecież pojedziemy gdzieś bliżej.

— lubię smakować myśl o tym, dokąd pojedziemy w następnej kolejności.
[kupić bilety, zarezerwować noclegi. zrobić listę.
swoją drogą pytanie brzmi, jak to możliwe, że się w ogóle przemieszczaliśmy w czasach, kiedy internet był niedostępny.]

nie wykluczam, że cierpię na chroniczny zespół przetrwać na wyjeździe z dwójką dzieci
i mieć z tego przyjemność
[dla zaawansowanych brak dostępu do polskich bułeczek a innych Nowy Człowiek nie je oraz taka osobliwość, że wiodący koncern z branży FMCG nie dystrybuuje na danym rynku płatków cini-minis].
nie wykluczam, że dla uzyskania satysfakcji z życia przynajmniej raz w miesiącu muszę sobie udowodnić, że się DA przetrwać.

aczkolwiek oprócz wszystkiego innego, fajnie się z nimi jeździ.