- a tu żyrafka, – animuję plastikowym zwierzęciem. – do Pika leci! leci! leci!
Silny leży na łóżku w świeżej pieluszce i w czystej piżamie, wierci się i zaśmiewa. wyciąga ręce po zabawkę —
- żyrafka leci! leci! leci! – powtarzam.
żyrafa, na przekór grawitacji wycina beczkę w powietrzu. Silny, szczęśliwy, popiskuje. bulgoce radośnie. Erna wspięła się na oparcie fotela. przyczaiła. łypie chmurnie.
- ja fszystko widzę. – rzecze. robi groźną minę. – i fcale to tak nie można. – napomina mnie srogim gestem. – bo dzieci duże też tak chcą, kiedy to widzą.
żyrafka pikuje.
Silny wyje ze szczęścia.
zaciągamy zasłonę milczenia na to, ile czasu spędziłam dzisiaj z dużymi dziećmi i nie robimy całki z różniczki, ile z tego z Silnym. Silnego monopolizował ojciec dzieciom.
- mam tylko jedną osłonę nogochronną! – Nowy Człowiek unosi palec. przemawia z emfazą. w familijnym widowisku na trzech komediantów wypada jego kwestia. – tragedia!
tragedia, potwierdzam.
- gdzie jest moja skarpeta? – Nowy Człowiek celebruje swoje szekspirowskie kwestie.
- bladego pojęcia. – przyznaję i bez przekonania zanurzam ręce w stercie lekko wilgotnych ręczników i zużytej dzisiaj odzieży.
Silny wypełza mi spod ramienia, zsuwa się z łóżka, podąża przed siebie.
- mama, a ti jesteś pjawdziwim dzieckiem? – pyta Erna.
- pewnie. – kiwam.
Silny dopada książek Nowego Człowieka.
- ale Bójc* tego nie może! – grzmi właściciel biblioteki.– bo nie ma ani trochę oleju w głowie!
Silny, głuchy na obelgę, zawzięcie kartkuje opasły wolumin.
- … nie ma ani kropli! – huczy Nowy Człowiek. ruchem rąk zaklina powietrze wokół Silnego.
- ale nie móf to cioci, – Erna zawiązuje ze mną błyskawiczną komitywę. wkleja mi się w plecy. – słowo stoi?
stoi.
- inaczej nie bendzie pjezentóf! – Erna łagodnie mi grozi.
Silny się odwraca, mierzy Nowego Człowieka, potyka i – klaps! osuwa się na podłogę. rozgląda się bezradnie.
aje jak powiesz, daje ci djugą szanse. – łagodnieje Erna.
ok.

ciężko opadam na kanapę. sięgam za plecy. niedźwiadek na baterie najpierw dynda mi z ręki, żeby ostatecznie siuuups! zakręcić pętlę w powietrzu i wylądować głową w dół, w fotelu naprzeciwko.
- je-suis-con-tent. – uderzenie uruchamia dźwiękowy mechanizm zabawki. – je suis content! – misio popiskuje mechaniczną frazą.
niedźwiedziej recytacji akompaniuje pogodna melodyjka.


* Rozbójnik – alternatywne pseudo Silnego

***

a w ciągu dnia —
ahoj, przygodo!