W Pacanowie kozy kują
więc Koziołek, mądra głowa,
błąka się po całym świecie,
aby dojść do Pacanowa.

Właśnie nową zaczął podróż,
by ją skończyć w Pacanowie.
A co przeżył i co widział
film ten wszystko wam opowie.


Plum, plum, tada-bum.
Ręka do góry, czyje to wspomnienie z dzieciństwa :)
bo moje!

Dlatego nie mogłam przejechać tak sobie obok drogowskazu w prawo „Pacanów”,
chociaż już zapadał zmrok i mżyło, a do noclegu mieliśmy jeszcze ponad godzinę
drogi. To znaczy – przejechaliśmy obok drogowskazu „Pacanów” tak sobie, ale natychmiast przekonałam grymaszącą
załogę, że przerwa w podróży potrwa moment, ale ja tam po prostu muszę.

Ojciec dzieciom zawrócił więc naszą landarę na pustej drodze, skręciliśmy w lewo
i trafiliśmy do roku tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego trzeciego, na rynku w
Pacanowie obowiązuje nieskrępowany oldskul. Klomb-koziołek powinien być pod
ochroną UNESCO, stylowy autobus na gustownym przystanku mnie do imentu rozczulił.  


Pacanów mi wygląda na na wskroś kultowy ;)

(tylko ta kostka Bauma, zwana tu, gdzie mieszkam „poz-brukiem” zdewastowała mi ujęcie
à la rok 1967)