- A co jest najfajniejsze w przedszkolu? – pytam Silnego.
Bo Silny się oddala do przedszkola i z niego wraca z miną Sfinksa. Układ
mimiczny Silnego kroczącego z szatni do sali w punkcie edukacyjnym nie odzwierciedla
żadnych emocji, ani śladu złości czy smutku, ale też żadnych entuzjastycznych wychyleń
typu: o, jak cudownie, że idę do dzieci!
Silny idzie, wchodzi, uczestniczy, odbębnia, wraca. Więc:
- Co jest najfajniejsze w przedszkolu?
– pytam Silnego po południu 
skopiowanym od Erny tembrem, ulepkiem z euforii i
uniesienia.
- Ja. – odpowiada Silny.