nie lubię, kiedy skutkiem przejściowego załamania zawodowego status quo percypuję Nowego Człowieka jak przez dźwiękoszczelną szybę i nawet turlając się z nim wieczorem po kołdrze w kwiaty myślę o pracy.

lubię zakupy dla Nowego Człowieka i mierzenie wiosennych kurtek i dżinsowych czapek i lubię, kiedy Nowy Człowiek śmieje się przy tym na głos.